Polish Art World - Polska Sztuka w Świecie
Strona główna · Artyści · Galerie autorskie · Galerie · Domy Aukcyjne · Kolekcje · Publikacje · Aktualności · Ogłoszenia

Kolekcje

Kolekcja Karin Falencki



 

Karin Falencki ukończyła przedwojenną, warszawską Szkołę Teatralną, w której wykładał m.in. Aleksander Zelwerowicz. Występowała na scenach w Warszawie i Lwowie, m.in. razem z Józefem Węgrzynem w sztuce J. Iwaszkiewicza „Lato w Nohant”, w reżyserii Edmunda Wiercińskiego.
Do Stanów Zjednoczonych przyjechała w 1941 r. z mężem Williamem. Pracowała w polskim dziale radiostacji „Voice of America” do 1946 r., czyli do momentu narodzin syna – Johnnego. Przedsiębiorstwo męża zaczęło przynosić dochody. Zamieszkali na ekskluzywnej Piątej Alei z widokiem na Central Park. Po śmierci męża Karin Falencki przeprowadziła się na Park Avenue.
Przez lata pracowała charytatywnie w komitecie pomagającym niewidomym dzieciom w Laskach pod Warszawą. Zasiada w zarządzie Fundacji Alfreda Jurzykowskiego, która do 1998 r. przyznawała prestiżową nagrodę, a obecnie utworzyła katedrę ekologiczną przy AGH w Krakowie.
Kolekcja Karin Falencki to kilkadziesiąt obrazów, w tym dwa obrazy Pabla Picasso oraz Chaima Soutine, Eugene Delacroix, Paula Cezanne’a, Edgara Degas, Maurice’a Utrilla. Wśród dzieł największych przedstawicieli francuskiego impresjonizmu, niewielka, ale bardzo cenna, kolekcja polskich malarzy: Józef Chełmoński, Teodor Axentowicz, Leon Wyczółkowski, Józef Szermentowski, Stanisław Wyspiański, Julian Fałat, Rajmund Kanelba, Jan Stanisławski, Maciej Topolski, Zdzisław Czermański, Eliasz Kanarek, Eugeniusz Mucha. Ale co najciekawsze, Karin Falencki ma również wiele prac współczesnych polskich artystów: Andrzeja Dudzińskiego, Janusza Kapusty, Stasysa Eidrigeviciusa, Anny Białobrody oraz swojej wnuczki Emilii Falencki, która mieszka i tworzy w Kanadzie.
„Malarstwo kupowaliśmy z mężem od wojny — wspomina Karin Falencki. – Nieraz ludzie dyskutują, czy warto zbierać obrazy? W 1950 r. kupiłam w Paryżu Moneta za tysiąc dolarów, nie trzeba nikomu mówić, ile jest dziś wart, ale również należy pamiętać, że moja pierwsza tygodniówka w „Voice of America” w 1946 r. wynosiła 25 dolarów. Dziś lekko płaci się tyle za godzinę pracy. Pierwszy, duży polski obraz, jaki kupiłam na aukcji w Londynie, to Chełmoński. Przysłali mi go w olbrzymiej, oryginalnej ramie. Pamiętam, że było wiele kłopotów, aby wnieść go wysoko do mieszkania, ale potem wyglądał fantastycznie. Zawsze lubiłam kupować młodych artystów, którzy jeszcze nie byli bardzo znani. Nie zapominajmy, że każdy, nawet największy, musiał kiedyś zaczynać. Tak m.in. kupiłam Picassa, kiedy dowiedziałam się od męża, że będzie miał dużą wystawę w Paryżu i nie pomyliłam się.”

 
   powrót