Polish Art World - Polska Sztuka w Świecie
Strona główna · Artyści · Galerie autorskie · Galerie · Domy Aukcyjne · Kolekcje · Publikacje · Aktualności · Ogłoszenia

Kolekcje

Kolekcja Alicji & Stanisława Jonasów



 

Stanisław Jonas urodził się w Warszawie. Miał 6 lat, gdy wybuchła wojna. Potem trafił do warszawskiego getta. Po wojnie mieszkał na Starówce w Warszawie. Skończył Akademię Medyczną oraz obronił doktorat z chemii analitycznej.
„Wojnę udało mi się przeżyć dzięki pomocy ludzi dobrych i odważnych – wspomina dr Stanisław Jonas.- Niedaleko mnie na Starówce mieszkała pani Anna Chamiec, miniaturzystka a zarazem kuratorka działu miniatur z Muzeum Narodowego, która zrobiła mi portrecik i to był mój pierwszy osobisty flirt z malarstwem.
Najbliższym moim przyjacielem z gimnazjum u Jasińskiego był Andrzej Wróblewski, który potem został rektorem ASP w Warszawie. Do dziś jesteśmy w kontakcie z nim i jego rodziną, choć mieszkają w Vancouver. Moje związki z artystami zawsze były ciekawe i fascynujące, a poza tym pomocne w zrozumieniu sztuki.
W 1966 r. pierwszy raz byłem na zachodzie Europy, kilka miesięcy później ożeniłem się i w 1967 r. wyjechaliśmy do Ameryki. Psychiatrą zostałem już w Stanach, po latach bycia lekarzem internistą. Zaczęło brakować mi kontaktu z pacjentem i sądziłem, ze psychiatria to zmieni. Mialem racje.
Po przyjeździe do Ameryki poznałem państwa Langerów i dzięki nim nabyłem pierwsze trzy obrazy. Potem spotkałem marszanda Zbyszka Legutko, od którego kupiłem pierwszego „Eleszkiewicza” i tak zaczęła się moja kolekcja.
Kupowanie każdego obrazu budzi podobne emocje. Kupowanie jest pasją, a niektórzy z nas są obsesyjni. U mnie pewnie pojawia się taka obsesja. Jeśli chcę coś mieć, nie mogę przestać o tym myśleć, zanim nie kupię. A potem zaczynam zastanawiać się czego jeszcze nie mam i tak w kółko. Nie można również oszukiwać się, że kupując obrazy nie pamięta się o pieniądzach i nie martwi, czy zarobi się na nie. Ale mimo wszystko nie jest to sprawa pryncypialna. Dla mnie istotne jest, gdzie obraz będzie wisiał i jak będzie wyglądał z sąsiednimi.
Nie kupuję, aby uzupełnić swoją kolekcję. Kupuję, bo mi się coś podoba i to jest moją domeną. Zawsze fascynowała mnie sztuka tworzona przez Polaków, ludzi stamtąd. Nie wiem, dlaczego. Może dlatego, że sam jestem stamtąd i słyszałem o tych malarzach i widziałem ich prace w muzeach. Theodore Roszak, który ma niewiele wspólnego z Polską, został kupiony, bo mi się podobał, ale pewnie ostatecznie zdecydowało to, że urodził się w Polsce.
„Zachęcam męża do kupowania - włącza się do rozmowy żona Alicja. Jednak Stanisław Jonas protestuje i wyjaśnia. „To nie jest prawdą do końca. Poważna część naszej kolekcji, jest zasługą mojej żony, która ucząc muzyki dzieci wielu malarzy, wymieniała lekcje na obrazy. Notabene to już nie są polskie obrazy, gdyż pewnie polscy malarze nie posyłali dzieci na lekcje muzyki.
Zbiór obrazów żyje swoim życiem. Nie sprzedałem jeszcze ani jednego, ale ciągle myślę, że powinienem. Kupowanie zmusza do pracy. Gdybym nie pracował, nie mógłbym sobie pozwolić na kupienie np. Kislinga. Przyjemność i satysfakcję daje mi poczucie, że mój gust i instynkt doskonale mi doradza. Obrazy i rzeźby, które kiedyś kupiłem, stały się dziś drogie. Mimo że wiszą już pod sufitem, tworzą dość chaotyczny zbiór i wszędzie jest ich pełno (nawet część kolekcji ma córka), to z przyjemnością na nie patrzę, gdy usiądę zmęczony po pracy “.
Zak D007202 Jonas.jpg
Zak D007201 Jonas.jpg
Zak D007200 Jonas.jpg
Roszak D007207 Jonas.jpg
Olbinski D007204 Jonas.jpg
Nowosielski D007212 Jonas.jpg
Mlodozeniec D007218 Jonas.jpg
Mlodozeniec D007203 Jonas.jpg
Mikulski D007213 Jonas.jpg
Menkes D007210 Jonas.jpg
Kisling D007205 Jonas.jpg
Epstein D007209 Jonas.jpg
Dominik D007215 Jonas.jpg
Brzechwa D007214 Jonas.jpg
Adler D007206 Jonas.jpg

 
   powrót